Najlepsze sposoby zarobienia dodatkowych pieniędzy z domu

Dzisiaj postanowiłem przyjrzeć się jak wygląda w polskim internecie temat zarabiania do­dat­ko­wych pieniędzy. Poszperałem tu i ówdzie, pooglądałem i poczytałem, no i wyrobiłem sobie pewną opinię, którą podzielę się na końcu artykułu. Bo że zarobić dodatkowy grosz można, nie ruszając właściwie tyłka z domu—to nie jest żadna nowina. Powstaje pytanie, jak wybrać od­po­wied­nią propozycję i co zrobić, żeby nie stracić zainwestowanych pieniędzy, a jeśli już nawet nie pieniędzy, to chociażby włożonego wysiłku i poświęconego czasu.

Zanim zastanowimy się jak uruchomić dodatkowe źródło dochodu, przyjrzyjmy się opcjom istniejącym w sieci. Temat zarabiania jest w internecie obecny niemal od samego początku jego istnienia i niezmiennie kusi wszystkich, zarówno tych potrzebujących dodatkowych paru stówek miesięcznie do okiełznania rozdętej do nieprzyzwoitości raty kredytu we frankach, jak i tych marzących o milionach, sportowych autach i trwających tygodniami imprezach.

Zacznijmy od najbardziej wątpliwych w moim przekonaniu metod zarabiania, obarczonych znacznym ryzykiem. Potem omówimy bardziej sensowne podejścia, a na końcu te opcje, które osobiście uważam za najkorzystniejsze. Tę z oczywistych względów subiektywną listę otwierają przeróżnego rodzaju inwestycje.

Inwestowanie na giełdach kapitałowych, towarowych i walutowych

Cóż, nie nazwałbym tego zarabianiem dodatkowych pieniędzy per se. Raczej traceniem do­dat­kowych pieniędzy, których i tak brakuje. Gra na giełdzie w wykonaniu przeciętnego Kowal­skiego jest formą hazardu i jako taka jest obarczona ogromnym ryzykiem. Do in­wes­to­wania wymagane jest posiadanie dużej wiedzy i doświadczenia. Zarówno jedno, jak i dru­gie, zdobywa się popełniając kosztowne błędy. Zwykły zjadacz chleba nie dysponuje zazwyczaj kapitałem, który pozwalałby na stosowanie strategii chroniących przed stratami w nie­ko­rzyst­nych sytuacjach, w wyniku czego pierwsza poważna porażka jest z reguły ostatnią.

Do tego samego worka możemy włożyć różnego rodzaju systemy opłacania zakładów, czy to wyników sportowych, czy gier hazardowych, takich jak na przykład ruletka.

Efekt? Tracimy kapitał i zamykamy rachunek inwestycyjny. Otwieramy Google i szukamy kolejnej możliwości, ponieważ musimy jakoś odrobić straty, a nie daj Boże spłacić długi.

Inwestowanie w kryptowaluty, startupy i inne nowości

Do tej kategorii możemy podpiąć wszelkiego rodzaju inwestycje oparte na trendach ryn­ko­wych, istniejących lub wyimaginowanych. Nie można zaprzeczyć, że umiejętność za­uwa­żania trendów i zdolność ich wykorzystywania jest wyjątkowo ważna w zarabianiu pieniędzy, ale musimy pamiętać, że przeciętny Kowalski (niech mi wszyscy Kowalscy wybaczą nadużycie) nie ma wystarczającego rozeznania w sytuacji.

Amatorzy zarabiania w internecie często dają się skusić obietnicy szybkiego i dużego zysku. Niektórzy nawet na tym zarabiają, napędzając swoim przykładem całe masy nie­spo­dziewa­jących się rzezi owieczek, które baranim pędem gnają na złamanie karku do źródła mamony, byleby wyprzedzić całą resztę. Bo kto pierwszy, ten lepszy.

Trendy bardzo szybko się zmieniają. Zarobisz, nie zarobisz, stracisz, nie stracisz—rzuć monetą.

Startupy z kolei to nowe przedsięwzięcia, raczkujące firmy, wschodzące biznesy, mogące potencjalnie osiągnąć niewyobrażalne szczyty w dzisiejszym hiperaktywnym i na wskroś poprzecinanym sieciami zależności świecie. Nieliczne z nich rzeczywiście osiągają takie szczyty, jednak nikt nie jest w stanie tego przewidzieć w początkowym stadium ich rozwoju.

W tej grupie znajdziemy okazje najróżniejszego rodzaju. Nowe portale społecznościowe, sieci reklamowe, programy rev-share płacące za polecanie nowych użytkowników, ale także firmy oferujące fizyczne produkty, często działające na zasadzie wielopoziomowych programów partnerskich. Zarabianie w nich zawsze polega na prowadzeniu marketingu i nakłanianiu innych do skorzystania z okazji, oczywiście po uprzedniej płatnej rejestracji lub zakupie produktów bądź usług.

Żadne z tych przedsięwzięć, bez względu na to, czy czysto wirtualne, czy posiadające fabrykę i magazyny, nie ma gwarancji powodzenia na dłuższą metę. Żeby wyciągnąć pieniądze z takich okazji musisz działać bardzo szybko i prowadzić marketing na stosunkowo dużą skalę, mając świadomość, że lada moment może dojść do załamania firmy. W dodatku nie może ci przesz­kadzać możliwość utraty reputacji, którą kładziesz na szali promując niepewny produkt, usługę czy biznes.

Osobiście dla mnie etyczne zarabianie jest bardzo ważne i nigdy nie poleciłbym nikomu tych metod zarabiania, nie wskazując wcześniej na ryzyko. Sama koncepcja wielopoziomowych planów wynagrodzeń jest genialna i nie mam wątpliwości co do tego, że firmy oferujące takie programy są jednym z najlepszych wyborów pod warunkiem, że nie są to raczkujące startupy. Do wielopoziomowych planów wynagrodzeń wrócimy jeszcze za moment.

Podsumowując temat inwestowania—jeśli masz kapitał i kręci cię życie na krawędzi, nie będę cię powstrzymywał. Zawsze można znaleźć ciekawe inwestycje i mądrze je wykorzystać, pod warunkiem, że nie dasz się pochłonąć ciemnej stronie Mocy, czyli w tym wypadku pazerności i niecierpliwości. Jednak myślę, że dużo rozsądniejszą opcją od inwestowania (choć na pewno nie idealną) jest zostanie e-handlowcem.

Sprzedaż towarów w internecie

Każda z form zarabiania ma jakieś wady, a więc i sprzedaż towarów w internecie. Dla po­cząt­ku­ją­cego e-handlowca na pewno wyzwaniem będzie zażarta konkurencja oraz duże koszty pro­wa­dzenia działalności gospodarczej. Internet ma to do siebie, że znosi wszelkiego rodzaju bariery dzielące do tej pory przedsiębiorców działających w danej branży, chociażby te wyni­ka­jące z fizycznej lokalizacji. W erze internetu natura handlu cofnęła się właściwie do czasów, w których handlowano na targowiskach, a towar konkurujących ze sobą sprzedawców znajdował się na sąsiadujących ze sobą straganach.

Oznacza to, że nie można już wykorzystywać atutu posiadania unikalnego towaru na okreś­lo­nym obszarze. Klient nie ma przecież żadnego problemu w dostępie do konkurencji. Może przebierać i porównywać do woli, w czym pomagają różnego rodzaju porównywarki, rankingi i recenzje. Może z łatwością dotrzeć do najtańszej oferty interesującego go towaru w ciągu 3 minut.

Gdy już weźmiesz to wszystko pod uwagę, masz unikalny towar (np. rękodzieło) i wiesz jak dotrzeć do potencjalnych klientów, z założeniem sklepu internetowego nie będziesz mieć wiele problemów. Nie musisz mieć swojego serwera ani być specjalistą IT. Z łatwością znajdziesz firmy oferujące gotowe, w pełni funkcjonalne sklepy internetowe, wymagające tylko do­paso­wania wyglądu i wypełnienia towarem.

Mając już gotowy na przyjęcie klienta sklep musisz pamiętać o konieczności zarejestrowania działalności gospodarczej i o wszystkim, co się z tym wiąże, chociażby o składaniu deklaracji do Urzędu Skarbowego i opłacaniu składek ZUS. To na pewno jest znaczący koszt, niestety nie jedyny. Trzeba pamiętać, że internet przypomina ogromny ocean, a twój sklep maleńką wyspę. Twojego sklepu może nikt nigdy nie znaleźć, jeśli nie będziesz prowadził działań promo­cyj­nych. A to także koszty, i to niemałe.

Podsumowując—założenie sklepu internetowego jest proste i stosunkowo tanie, jednak osiągnięcie punktu, w którym zyski przewyższają koszty może potrwać dłużej niż się spodziewasz i wcale nie jest zagwarantowane. Dlatego bądź gotowy na ponoszenie strat w początkowym okresie funkcjonowania i możliwość poniesienia porażki przedsięwzięcia wynoszącą w pierwszym roku przynajmniej 50 procent.

Dropshipping

Alternatywą dla e-handlu może być dropshipping. To prawie ta sama forma działalności co e-handel, jednak nie wymaga od przedsiębiorcy prowadzenia magazynu i realizowania wysyłek. Od ciebie tylko zależy, w jaki sposób zdobędziesz chętnych. Możesz założyć własny sklep internetowy albo rozwinąć działalność na portalu aukcyjnym. Najfajniejsze jest to, że towar zamawiasz tylko wtedy, gdy masz już zamówienie. W dodatku w ogóle nie interesuje cię logistyczny aspekt całej operacji. To producent lub hurtownik zajmuje się wysyłką towaru. Wadą tej formy zarabiania jest na pewno brak kontroli nad jakością obsługi klienta przez producenta bądź hurtownika. Ewentualne zaniedbania z jego strony będą bezpośrednio rzutowały na twoją reputację.

Handlowanie w sieci może być ciekawą opcją, jednak trzeba pamiętać, że wymaga mnóstwo przygotowań i wiele pracy. To właściwie oczywiste. Jednak oprócz tego potrzebować będziesz całkiem sporego kapitału na start. A co zrobić, jeśli startujesz od zera i nie stać cię na żadne większe inwestycje? Wtedy pozostaje ci sprzedaż własnego czasu i umiejętności.

Neorzemieślnik, czyli cyfrowy wyrobnik

Rzecz jest oczywista: ktoś potrzebuje pary rąk, oczu i przynajmniej przeciętnego intelektu, a tak się składa, że ty dysponujesz czym trzeba. Jeśli zaoferujesz pomoc, zostaniesz wyna­gro­dzony za poświęcony czas. Co konkretnie miałbyś robić?

To oczywiście zależy od tego, jaką wartość sobą prezentujesz, biorąc pod uwagę talenty, umie­jęt­ności, wiedzę, doświadczenie i zainteresowania. Ale nawet jeśli wydaje ci się, że nic nie potrafisz, możesz poszukać ofert zadań tak prostych, że poradziłby sobie z nimi dzie­sięcio­latek. Poniższa lista przypadkowych ofert pracy zdalnej znalezionych w sieci powinna cię nieco zainspirować:

  • Dodawanie ofert do sklepu internetowego
  • Asystent administracyjny—organizowanie spotkań i podróży, zarządzanie wydatkami, wymagany język obcy
  • Serwisant IT—udzielanie wsparcia technicznego użytkownikom sieci
  • Obsługa klienta—sporządzanie wycen, komunikacja mailowa z klientem, promocja usług za pomocą mediów społecznościowych, mailingów i bloga
  • Programista (do popularnych języków programowania z pewnością należą Java, C++, PHP, JavaScript, Ruby, Python)
  • Lektor języka obcego—prowadzenie zajęć zdalnie, na przykład przez Skype
  • Korepetycje
  • Prosta obróbka grafiki—na przykład przygotowywanie zdjęć na portale społecznościowe
  • Transkrypcja, czyli tworzenie skryptów z nagrań audio/video
  • Przygotowywanie opisów produktów do sklepu internetowego
  • Redaktor serwisu internetowego—analizowanie sytuacji w obszarze tematycznym poruszanym przez serwis, tworzenie treści
  • Tłumacz języka obcego
  • Telemarketer—kontakt telefoniczny i mailowy z potencjalnymi klientami
  • Szycie ubrań na zlecenie z gotowych wykrojów
  • Redagowanie emaili dla firm

Po szybkim przyjrzeniu się tej liście można stwierdzić, że najczęściej poszukiwane są osoby potrafiące:

  • projektować i programować aplikacje komputerowe, webowe i mobilne
  • projektować, budować i zarządzać stronami internetowymi
  • administrować komputerami i sieciami komputerowymi oraz służyć pomocą użytkownikom
  • tworzyć, redagować i przygotowywać do publikacji przeróżnej maści teksty potrzebne firmom w reklamie, marketingu i sprzedaży
  • tworzyć lub obrabiać grafikę i zdjęcia
  • przetwarzać i wprowadzać dane, a więc przepisywać teksty, robić transkrypcje nagrań, wypełniać bazy danych, na przykład wklepując faktury do systemu księgowego
  • prowadzić konsultacje i szkolenia w przeróżnych dziedzinach, począwszy od korepetycji, przez coaching osobisty i zawodowy, a skończywszy na doradztwie specjalistycznym
  • zająć się organizowaniem czasu i logistyką dla osób zbyt zapracowanych, by robić to samodzielnie
  • sprzedawać przez telefon i internet
  • wykonywać stosunkowo proste prace manualne

Neorzemieślnik to moje prywatne określenie freelancera, czyli człowieka pracującego na zlecenie. Zostanie freelancerem jest już dużo lepszą opcją niż inwestowanie, ponieważ w tym wypadku zarabianie nie zależy ani od przypadku, ani umiejętności wróżenia ze szklanej kuli. Wysokość wynagrodzenia będzie wprost proporcjonalna do poziomu twojego profesjonalizmu. Innymi słowy, twój dochód będzie miernikiem i wskaźnikiem twojego rozwoju w wybranym obszarze.

Pracując na zlecenie nie ma co marzyć o wielkich kokosach, choć na przykład dobrzy copy­writerzy, czyli ludzie zajmujący się zawodowo pisaniem reklam, tekstów marketingowych i sprze­dażowych, zarabiają 6-8 tys. złotych i więcej miesięcznie. Mimo to ta kategoria okazji na zarobienie przez internet otwiera drzwi do dalszego rozwoju i dużo większych pieniędzy w momencie, w którym będziesz gotowy rozpocząć działalność konsultingową na własną rękę.

Własny biznes konsultingowy w internecie

Pracując zawodowo nieuchronnie zdobywasz bezcenne doświadczenie. Równie cenne doś­wiad­cze­nie zdobywasz rozwijając swoje zainteresowania i realizując pasje. Bez względu na to, jakiego rodzaju wiedzę i doświadczenie posiadasz, możesz to wykorzystać do zarabiania pieniędzy, jeśli tylko znajdziesz sposób na dotarcie do ludzi akurat potrzebujących tego typu informacji.

Rozpoczęcie własnego biznesu konsultingowego nie będzie dużo bardziej złożone niż praca na zlecenie w tym samym obszarze, jednak z reguły będzie bardziej lukratywne. Prowadząc taki biznes przez jakiś czas zdobędziesz kolejne doświadczenia i nową wiedzę, co z kolei będziesz mógł wykorzystać rozwijając zakres swoich usług doradczych o kolejne poziomy za­awanso­wania. Możliwości staną się tym większe, im dłużej będziesz zaangażowany w tę działalność.

Dla przykładu, wielu freelancerów po pewnym czasie pracowania na zlecenie zaczyna pro­wa­dzić szkolenia online dla osób, które dopiero chcą zająć się tego rodzaju pracą. Oprócz szkoleń wydają kursy online, piszą ebooki a nawet organizują stacjonarne warsztaty szko­le­niowe, tworząc w ten sposób kilka uzupełniających się źródeł dochodu.

Warto wspomnieć, że działalność tego rodzaju można rozpocząć bez konieczności re­jest­ro­wania firmy. Wystarczy poszukać inkubatora przedsiębiorczości, z którym podpiszemy umowę o dzieło lub umowę zlecenia.

Programy partnerskie

Pamiętasz, jak wspominałem o dropshippingu? Z programami partnerskimi sprawa wygląda jeszcze ciekawiej, przynajmniej patrząc od strony zaangażowania własnych środków. Tak samo jak w przypadku dropshippingu, jesteś odpowiedzialny za znalezienie klienta. Gdy klient jest zainteresowany, po prostu dokonuje zakupów u sprzedawcy, który prowadzi program part­ner­ski. Sprzedawca, korzystając z systemu śledzenia poleceń, przypisuje ci określoną prowizję, od kilku do—w niektórych przypadkach—nawet stu procent. Nie musisz składać żadnych za­mó­wień ani martwić się o cokolwiek poza tym, żeby dotrzeć ze swoją ofertą do jak naj­więk­szej liczby potencjalnych klientów i skłonić do kliknięcia w twój specjalny link partnerski.

Programy partnerskie to kusząca opcja, jednak nie zarobisz zbyt wiele działając amatorsko, chociażby spamując na portalach społecznościowych. Do odniesienia przyzwoitego poziomu dochodu konieczne będzie ekspresowe poznanie tajników marketingu internetowego.

Moim zdaniem to świetny sposób zarabiania pieniędzy pod jednym warunkiem: że zawczasu zadbasz o odpowiednie audytorium potencjalnych klientów, chociażby w postaci bazy adresów email czytelników bloga albo newslettera. Jeśli już dysponujesz taką bazą i znajdziesz produkt objęty programem partnerskim, o którym wiesz, że ludzie w bazie są zainteresowani—pieniądze posypią się jak z garnka leprechauna.

Jest tylko jedno ale. Skoro zadasz sobie ten trud, żeby przygotować wszystko do działania w programach partnerskich, dlaczego nie wykorzystać takich programów, które oferują pieniądze nie tylko za jednorazową sprzedaż, ale każdą kolejną? A co byś powiedział na taką sytuację, gdy polecony przez ciebie klient kupuje, a następnie sam zaczyna uczestniczyć w programie partnerskim przyciągając kolejnych klientów, za których ty również dostaniesz swoją część prowizji?

Praca i biznes w network marketingu

Praca w network marketingu nie różni się znacząco od pracy na własny rachunek w cha­rak­terze konsultanta, a także bardzo wiele łączy ją z programami partnerskimi funk­cjo­nu­jącymi w internecie oraz dropshippingiem. Ma jednak znaczną przewagę nad wszystkimi wcześniej wymienionymi formami zarabiania z domu w postaci dźwigni wbudowanej w system prowizyjny.

W przypadku biznesu konsultingowego dochody zależą bezpośrednio od ilości zdobytych i obsłużonych klientów, przy czym istnieje pewna granica tej liczby wyznaczona przez twoje fizyczne możliwości wykonania usługi. Z kolei w typowych programach partnerskich po zdobyciu klienta pro­wi­zję otrzymujesz jednorazowo, ewentualnie za kolejne zakupy w okreś­lonym okresie, na przykład w ciągu 6 miesięcy od pierwszego polecenia. Potem nie zarobisz już ani złotówki prowizji, choćby klient kupował góry towaru. Natomiast drop­ship­ping to tylko jednorazowa sprzedaż z taką zaletą, że nie musisz dbać o logistykę.

Network marketing wykorzystuje te wszystkie koncepcje, łącząc je w system eliminujący wiele ze wskazanych wad. Można powiedzieć, że to biznes, w którym zostajesz konsultantem, part­nerem w pro­gramie partnerskim oraz w pewnym sensie dropshipperem—jednocześnie. Po pierwsze, nie musisz zajmować się obrotem towarowym. Nie musisz prowadzić magazynu. Całą logistykę firma bierze na siebie. Po drugie, wraz ze wzrostem liczby klientów dochody będą rosły tak samo jak w zwykłym biznesie. Jednak w momencie, w którym klient zechce sam wziąć udział w programie i zacznie zdobywać swoich klientów, ty również otrzymasz za to prowizję. Możesz wyobrazić to sobie tak, że za zdobycie klienta detalicznego otrzymujesz zwykłe wynagrodzenie, a za zdobycie nowego, skutecznego dystrybutora—wynagrodzenie godne menedżera.

Zaletą pracy w network marketingu jest niski koszt startu oraz wysoka skalowalność. Koszt rozpoczęcia działalności to 1-2% kosztu rozpoczęcia tradycyjnego biznesu, natomiast górny pułap dochodu jest często bardzo wysoki i wraz ze zdobywaniem wiedzy i wzrostem doś­wiad­czenia możesz sięgnąć po wynagrodzenie godne dyrektora lub prezesa dużej spółki.

Wadą tej formy zarabiania jest często długi okres oczekiwania na rezultaty, które pojawiają się po kilku miesiącach ciężkiej pracy. Wynika to często z konieczności zdobycia odpowiednich kwalifikacji oraz utrzymania odpowiedniej motywacji i intensywności pracy w początkowym, rozruchowym okresie.

Jak wybrać własną opcję

Nie ma idealnej formy zarabiania. Żaden z przedstawionych sposobów nie jest dobry dla każdego, dlatego przy wyborze nie należy patrzeć tylko i wyłącznie na potencjał dochodu i szybkość, z jaką można zacząć zarabiać. Aby zmniejszyć szansę niepowodzenia i wypadnięcia z gry, trzeba wziąć pod uwagę także swoje obecne kompetencje, możliwości finansowe, dyspo­zy­cyjność, a także talenty, zainteresowania i ambicje.

Pracując w fachu, którego nie potrafisz dobrze wykonywać lub go nie lubisz, nie znajdziesz zbyt wielu klientów, a ci, których znajdziesz, szybko cię zniechęcą do kontynuowania zajęcia, i zrobią to w niewybredny sposób. Co innego, gdy będziesz pracował z chęcią i przyjemnością, ponieważ wybrałeś sposób zarabiania korelujący z pasją. Łatwiej znajdziesz klientów, lepiej ich obsłużysz, zasługując na wdzięczność i rekomendacje, łatwiej też będzie ci trzymać się obra­nego kursu w przypadku napotkania różnego rodzaju przeszkód i problemów.

Gdy planujesz rozpoczęcie dodatkowej działalności w internecie, pamiętaj—to jest działalność dodatkowa, przynajmniej przez jakiś czas, i jako taka nie zapewni ci od razu utrzymania. Nawet gdy zaczniesz zarabiać porządniejsze pieniądze i zacznie cię kusić, żeby zrezygnować z do­tych­czasowej pracy, nie rób tego, dopóki nie zgromadzisz przynajmniej sześciokrotności obecnego dochodu w charakterze „siatki bezpieczeństwa”, a zarobki z dodatkowego zajęcia nie prze­kro­czą dwukrotności twojego podstawowego źródła utrzymania. Często zdarza się bo­wiem, że po początkowym sukcesie następuje gwałtowna recesja, po której trzeba wspinać się mozolnie przez jakiś czas do pierwotnego pułapu dochodu.

Przede wszystkim jednak pamiętaj: nie istnieje szybki i pewny sposób dorobienia się fortuny. Możliwość zarobienia jakichkolwiek pieniędzy jest z reguły odwrotnie proporcjonalna do zawartej w ofercie ilości obietnic dużych pieniędzy przy minimalnym wkładzie własnym i prawie niezauważalnym wysiłku. Gwarancją zarobienia zawsze będą: kompetencje, mo­ty­wacja, konsekwencja, systematyczność i wstręt do pomysłu rzucenia ręcznika na deski ringu pomimo otrzymanego od życia łomotu.

Shares